Jest to blog szkoły wyjątkowej, szkoły w której uczniowie mogą rozwijać swój potencjał, która uczy i wychowuje do przyszłości poprzez nowoczesne nauczanie oparte na wzajemnym szacunku i odpowiedzialności. Z naszego bloga można dowiedzieć się, co czyni naszą placówkę wyjątkową. Zapraszamy do czytania!
poniedziałek, 27 maja 2019
Kręgi, kręgi, kręgi - lekcja samego siebie
Lekcja prowadzona w naszej szkole przez psychologa, odbywa się raz w tygodniu. Jest miejscem spotkań z własnymi uczuciami i potrzebami. Czasami jest miejscem rozwiązywania sporów, innym razem miejscem przytulania i wybaczania sobie, czasem miejscem rozmów o rodzinie, klasie, miłości, drugim człowieku i samym sobie...Ciężko zdefiniować ten przedmiot, gdyż trudno włożyć go w ramy. Bywa, że lekcja jest na leżąco, bo akurat dzieci mają potrzebę relaksacji. Innym razem w kole na dywanie, w plenerze, na placu zabaw lub na szkolnym korytarzu. Bywają kręgi przy kanapkach, tostach lub po prostu w klasie...
Lekcja życia? Lekcja psychologii? a może po prostu lekcja samego siebie?
Wachlarz tematów, które poruszamy jest szeroki. Najczęściej to dzieci nadają cały rytm i z wielką ciekawością zaglądają w głąb siebie i innych...
Wszystko odbywa się w duchu nvc, porozumienia bez przemocy Marshalla Rosenberga. To jego koncepcja przyświeca naszej lekcji.
Co dzieje się na kręgach? Stałym elementem zajęć jest rozmowa o swoich uczuciach w danej chwili, z czym przychodzę, jak minął mój dzień, czy jest coś czym chciałbym się podzielić...Czasami rozmowa zajmuję nam całą lekcję, uczymy się wówczas nazywać swoje potrzeby, uczucia, uczymy się słuchać siebie nawzajem, uwrażliwiamy się...Często w formie dramy ćwiczymy sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach, często oglądamy króciutkie filmy, które są przyczynkiem do refleksji, dyskusji i analizy ludzkich zachowań...oj gdybyście widzieli Państwo jak wspaniałymi obserwatorami są Wasze dzieci. Ich wnioski przyprawiają mnie o gęsią skórkę, czasami wzruszają...Staram się, aby każdy czuł się ważny i zauważony. Uczymy się dostrzegania tych niewidzialnych dzieci i odczytywania sygnałów tych głośnych i wyrazistych.
Uczniowie uwielbiają eksperymenty, np ostatnio z klasą V powstała ciekawa dyskusja na temat pieniędzy, doceniania tego co mamy itp...Padło hasło, że 1500 zł zarobku miesięcznie, to duża kwota jak na czteroosobową rodzinę...Hmmm myślę, ok sami sprawdźcie... Podzieliliśmy się na 4 osobowe grupy i wyruszyliśmy na zakupy niczym zwykła rodzina... Przed wejściem do marketu, każda z grup dostała 25 zł i zadanie polegające na zrobieniu zakupów dla czteroosobowej rodziny. Kupcie coś na śniadanie, obiad, kolacje... powiedziałam. Szał, obłęd, bieganie, liczenie, główkowanie, co jakiś czas słychać było słowa zdumienia: "to takie drogie?" Podczas zakupów całkowita dowolność, dzieci decydują...przy kasie - zdumienie,co?! za dużo? co odłożyć? masło?! mleko?! Po powrocie do szkoły wspólnie obejrzeliśmy zakupy każdej z grup. Ku zdziwieniu dzieci nikomu nie starczyło pieniędzy...Oczy otwarte szeroko, niedowierzanie,że inni tak mają... i wspaniałe słowa jednego z uczniów: "Mam tyle, mam wszystko, muszę być bardziej wdzięczny.." Wydaje mi się, że po tym doświadczeniu wychodzili bardzo podekscytowani, ale mam również nadzieje,że także pełni refleksji, docenienia i wdzięczności...
Dużą wagę na kręgach przykładam do tematu poczucia własnej wartości. Z mojego doświadczenia wynika, ze stabilna samoocena to często jeden z ważniejszych czynników chroniący w przyszłości nasze dzieci... Ilu jest wspaniałych dorosłych ludzi, doskonałych specjalistów, którzy zblokowani niską samooceną, nie mogą dać z siebie tego, co w nich najlepsze...Ile ludzi nie potrafi siebie zaakceptować? Wyobraźcie sobie zdumienie dzieci , gdy weszłam do klasy i z pełnym podekscytowaniem komunikuje: "Poznacie dziś kogoś wspaniałego, kogoś, kogo polubicie albo musicie polubić, bo będzie Wam w życiu lepiej, poznacie kogoś wyjątkowego, ta osoba jest teraz za drzwiami, chce Wam ją przedstawić" Dzieci piszczą, słyszę głosy podekscytowania, padają znane nazwiska. Zasada jest taka, że wychodzicie pojedynczo, reszta czeka, każdy ma dla tej osoby tylko kilka minut, zamykamy oczy, otwieramy dopiero jak będziecie już w osobnej sali. Dziecko czeka podekscytowane, a ja po prostu stawiam go na przeciwko lustra i mówię: "spójrz, kogo chce Ci przedstawić, spójrz na tę wyjątkową osobę..".Wierzcie lub nie, ale połowa dzieci płacze ze wzruszenia i pyta z niedowierzaniem, naprawdę chodzi o mnie? Potem dużo o tym rozmawiamy, są to wspaniałe rozmowy ...To jedno z moich ulubionych ćwiczeń...( choć bywają też tacy, którzy czują się zawiedzeni, że na przeciwko nie stoi super piłkarz lub inna znana postać:) Tak naprawdę, przykładów rozmów, ćwiczeń i zaskakujących dyskusji można by opisać tu mnóstwo. Zachęcam do pytania dzieci o nasze zajęcia i pogłębiania w domu tematyki, którą poruszamy, obejrzenia z dziećmi krótkich kilkuminutowych filmików, które im pokazuje. Będziecie Państwo z nich dumni. Ja jestem.
Psycholog szkolny Aleksandra Podlaszewska
środa, 3 kwietnia 2019
Kolorowe skarpetki i świat na niebiesko!
Siła tkwi w różnorodności i tego uczymy naszych uczniów. Każdy z nas jest inny i każdy ma prawo czynnie uczestniczyć w życiu społecznym, realizować marzenia i rozwijać swoje pasje bez względu na ograniczenia, z którym się urodził. Uczymy akceptacji i tolerancji poprzez czynny udział w Dniach Osób Niepełnosprawnych, w marszu Kolorowych Skarpetek czy obchodach Światowego Dnia Autyzmu.
Marsz Kolorowych Skarpetek, w którym nasi uczniowie wzięli udział, odbył się 21 marca. Data ta symbolizuje trzeci chromosom w dwudziestej pierwszej parze, którego obecność stanowi genetyczną przyczynę zespołu Downa. W tym dniu zakładamy różnokolorowe skarpetki: w kropki, paski, za kolano lub tuż przy kostce, które do siebie nie pasują - tak jak trzeci chromosom. Dlaczego kolorowe? Bo ludzie dotknięci Zespołem Downa, choć borykają się z odmiennością, są osobami radosnymi, dla każdego maja serce na dłoni. Możemy się wiele od nich nauczyć. Na pewno tego, że trzeba się cieszyć każdym dniem i brać życie garściami, gdyż dane jest nam raz! To ważna lekcja!
Z kolei 2 kwietnia to Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Niebieskimi barwami rozbłysł nie tylko Pałac Kultury i Nauki, ale także nasza szkoła i wszyscy nasi uczniowie. Założyli bowiem na siebie ubrania w kolorze niebieskim oraz udekorowali szkołę niebieskimi serduszkami. Zrobili to na znak solidarności z osobami dotkniętymi autyzmem. Niebieski to kolor nadziei, a my jesteśmy nią przepełnieni, wierząc w to, że każdy człowiek jest inny i każdy jest bezcenny!
wtorek, 12 marca 2019
Wkraczamy w nową przygodę z programem Accelium EDU!
W wybranych klasach III - V w szkole w Jabłonnie dzieci zaczęły nowa przygodę edukacyjną.
Przez 16 tygodni będą poznawały zaawansowane strategie uczenia się i rozwijały umiejętności skutecznego myślenia i działania z programem Accelium Edu
Accelium EDU to wciągające i inspirujące zajęcia wykorzystujące komputerowe gry strategiczne, które wyposażają dzieci w praktyczne metody i narzędzia do zastosowania w nauce szkolnej oraz innych, życiowych sytuacjach i przygotowują do złozonych wyzwań współczesnego, zglobalizowanego świata
Zapraszam do zapoznania się z artykułem pani Magdaleny Markiewicz, który zapoznaje nas z założeniami ACCELIUM
Jak mądrze wykorzystać nowoczesne technologie i gry do rozwoju umiejętności ważnych w życiu każdego człowieka?
Chciałabym zacząć od sprawy bardzo oczywistej - świat się zmienia. Na co dzień często zapominamy jak szybko to się dzieje… Z ręką na sercu, kto 20 lat temu myślał, że komórki zawojują świat? Że dzięki przedmiotowi wielkości pudełka plasteliny będziemy mieć w ręce m.in. aparat fotograficzny, mapy, bank, domowe kino, sklepy i komputer? Dla dzisiejszych dzieci to już norma i nawet nie zastanawiają się, że kiedyś mogło być inaczej…
A jaki będzie świat za kolejne 15-20 lat, gdy te dzieci będą już dorosłe?
Jaka konkretna wiedza będzie im przydatna w życiu? Jaki zawód będą wykonywać (Może ten zawód jeszcze nie istnieje?)?
I co będzie potrafił zrobić nasz telefon komórkowy?
A może już wcale nie będzie komórek?
Ponieważ tak trudno przewidzieć w jakim świecie będą żyć dzisiejsze dzieci, ani co będzie dla nich w tym świecie ważne, różne międzynarodowe gremia (jak np. OECD, WHO, Światowe Forum Ekonomiczne) już od dobrych kilkunastu lat zastanawiają się w jaki sposób przygotować dzieci i młodzież na „nieznane”, tak aby mogły odnaleźć się w tym nowym świecie i odnieść w nim sukces. Odpowiedzią są tzw. umiejętności kluczowe, zwane też umiejętnościami XXI wieku, dzięki którym dzieci będą potrafiły elastycznie dostosowywać się do zmian, łatwo zdobywać nową wiedzę, lepiej rozwiązywać problemy i podejmować decyzje niezależnie od tematu, którego te decyzje i problemy dotyczą czy wreszcie zastosować kreatywne myślenie w praktyce.
Dlatego warto już dzisiaj uczyć dzieci tych umiejętności, które przygotowują je do złożonych wyzwań współczesnego, zglobalizowanego świata i które na pewno przyczynią się do ich sukcesu „dziś” w szkole i „jutro” w życiu zawodowym,.
Tego właśnie dzieci uczą się dzięki uczestnictwu w programach Accelium.
Budujemy i rozwijamy u dzieci szereg umiejętności kluczowych, które są skupione wokół 4 głównych kategorii: rozwiązywania złożonych problemów, podejmowania decyzji (w tym rozumienia ich konsekwencji i brania za nie odpowiedzialności), analizy i dedukcji oraz elastycznego i kreatywnego myślenia. Pokazujemy dzieciom narzędzia, techniki i strategie, które pozwalają im skuteczniej myśleć i dzięki temu lepiej działać (w tym łatwiej się uczyć ).
To co wyróżnia Accelium to sposób prowadzenia zajęć, na których z powodzeniem łączymy uznane odkrycia psychologii o skutecznej nauce dzieci, nowoczesne technologie i specjalnie zaprojektowane gry komputerowe.
Tak, na naszych zajęciach gramy w gry i przynosi to rewelacyjne efekty! A dlaczego?
U podstaw metodologii Accelium leży przekonanie, że najskuteczniejszym sposobem uczenia się jest autentyczne, angażujące doświadczenie, którego chcemy więcej i więcej… Gry zapewniają dokładnie to doświadczenie – są zabawne, ekscytujące i głęboko angażują, jednocześnie stawiając przed dziećmi różnorodne wyzwania i dylematy – podobne do tych, przed którymi stajemy w codziennym życiu. Gry pozwalają też sprawdzać i testować rozwiązania bez obawy przed popełnianiem błędów i krytyką, a więc zapewniają bezpieczne środowisko do eksperymentowania.
Gry komputerowe, które są zaprojektowane specjalnie do prowadzenia naszych zajęć, wykorzystują algorytmy sztucznej inteligencji, dzięki czemu ich poziom trudności dostosowuje się do rosnących umiejętności dzieci. Dzięki temu przez cały czas mają one zapewnione wyzwania, w których będą chciały się sprawdzić.
Natomiast same gry są tylko jednym z filarów naszej metodologii. „Prawdziwa magia” dzieje się potem, kiedy na podstawie gier odkrywamy z dziećmi konkretne sposoby jak lepiej radzić sobie w świecie, który je otacza.
Kiedy dzieci już zagrają w daną grę, poznają konkretne narzędzie, technikę albo strategię, którą mogą zastosować w grze, aby zwiększyć swoje szanse na wygraną. Łatwo mogą zrozumieć ich działanie, ponieważ mogą je odnieść do swoich prawdziwych doświadczeń z grą i faktycznie poczuć, że „to zadziała”.
Kiedy przedyskutują zastosowanie narzędzia w grze, przychodzi kolej na najważniejszą część lekcji czyli sprawdzenie jak dane narzędzie, technikę czy strategię mogą zastosować w życiowych sytuacjach, z którymi stykają się na co dzień oraz swoich osobistych wyzwaniach np. jak wyznaczać sobie cele i zaplanować ścieżkę ich osiągnięcia, jak lepiej przygotowywać się do sprawdzianu, jak nie dać się stresowi, jak radzić sobie z rozpraszaczami i skupiać na osiąganiu swoich celów, jak… tych przykładów jest naprawdę wiele.
Dzieciom pomaga w tym procesie odpowiednio przeszkolony nauczyciel, który w czasie naszych zajęć pełni rolę „trenera myślenia”. Nie daje dzieciom gotowych odpowiedzi, ale rozmawiając z nimi, pomaga im zrozumieć poszczególne elementy tego procesu. (czyli daje dzieciom przysłowiową wędkę, a nie rybę – zachęca do eksploracji, testowania i wyrażania własnego zdania).
Takie podejście bazuje ma uzasadnienie w szeregu koncepcji psychologicznych, które dowodzą, że, aby nauka była naprawdę skuteczna:
dziecko powinno być podmiotem i centralną, aktywną postacią procesu edukacyjnego – samo eksperymentować i przez faktyczne doświadczenia zdobywać nową wiedzę (czerpiemy z m.in. prac J. Piageta, D. Kolba, J. Dewey’a).
nauczyciel, jako osoba z bardziej kompetentna pomaga dziecku „zrozumieć więcej”, dzięki temu, że pokazuje mu szerszy kontekst danego materiału, wskazuje jak przenieść doświadczenia z gry do rzeczywistości oraz odpowiednio organizuje środowisko nauki, aby dziecko poczuło się bezpiecznie (czerpiemy w szczególności z prac L. Wygotskiego oraz R. Feuersteina).
Dzięki temu podejściu dzieci w czasie zajęć z programem Accelium są zmotywowane, zaangażowane i z elementów, które poznają w czasie naszych warsztatów budują własne strategie myślenia i skutecznego działania, w tym uczenia się.
I co ważne, te umiejętności, które zdobywają i rozwijają w czasie naszych zajęć będą mogły wykorzystywać również w swoim dorosłym życiu. Niezależnie od zawodu, który wybiorą. I niezależnie od tego czy swoje problemy rozwiązywać będą z komórką w ręce czy może z już czymś zupełnie innym…
Magdalena Markiewicz
Sprytne Główki
Partner firmy Accelium, które od 25 lata z powodzeniem rozwija kluczowe umiejętności dzieci i dorosłych, już w ponad 30 krajach świata
poniedziałek, 3 grudnia 2018
Dlaczego w świecie cyfrowym tak ważne są relacje w rodzinie
23 listopada 2018 mieliśmy wielką przyjemność uczestniczyć w niezwykle interesującym wykładzie dr Macieja Dębskiego - socjologa problemów społecznych,
wykładowcę akademickiego, Fundatora i Prezesa Fundacji DBAM O MÓJ Z@SIĘG,
autora/współautora publikacji naukowych z zakresu problemów społecznych
(bezdomność, przemoc w rodzinie, uzależnienia od substancji
psychoaktywnych, uzależnienia behawioralne)- dotyczącym budowania relacji z dziećmi w dobie uzależnienia od mediów cyfrowych.
Dr Dębski na samym początku spotkania wysnuł podstawową tezę, z którą nie sposób się nie
zgodzić.
Mianowicie,
UZALEŻNIENIE OD NOWYCH TECHNOLOGII A BRAK UWAGI RODZICÓW
Jakość relacji jest uzależniona przede wszystkich od rodziców. Kluczowa w tej kwestii jest ich
świadomość. Rodzic powinien cały czas zdawać sobie sprawę, że uzależnienie dziecka od
mediów cyfrowych jest ściśle związane z brakiem uwagi, miłości i akceptacji. Rodzice są
również przykładem dla swoich podopiecznych. Jeśli mama nieustająco korzysta z telefonu lub
komputera i zakłada swojemu małemu dziecku konto na Facebooku, musi liczyć się z tym, że
daje podświadome pozwolenie na to, by jej pociecha postępowała podobnie.
Doktor Dębski wspominał również o przeprowadzeniu pewnego eksperymentu, podczas
którego zabrano młodzieży na trzy doby wszystkie urządzenia elektroniczne. Okazało się, że
dzieci świetnie sobie poradziły. Pytane o wrażenia często zaznaczały, że mogłyby funkcjonować
bez telefonów komórkowych, ale czują się odpowiedzialne, by odpisywać na liczne smsy od
rodziców i być z nimi w stałym kontakcie telefonicznym. Eksperyment niestety także wykazał jak ubogie są relacje dzieci z rodzicami, ojców praktycznie w relacjach z dziećmi nie ma. W prowadzonych w czasie eksperymentu dziennikach młodzi ludzie zwierzali się z poczucia osamotnienia w domu, z braku uwagi ze strony dorosłych. Czują się tylko rozliczani z ocen . Dorośli nie interesują się tym, co czują, myślą, czego pragną.
Osoba, która nałogowo korzysta z mediów cyfrowych, jest osobą niezagospodarowaną w relacjach. Po prostu szuka nałogowo w sieci tego, czego nie znajduje w rodzinie. Dołącza młody człowiek do np. tzw rodziny na fb, czyli grupy połączonej zainteresowaniami czy doświadczanymi problemami, dzieli się wszystkim z potrzeby zabrania głosu, potrzeby bycia wysłuchanym
Wynik tego eksperymentu powinien dać do myślenia rodzicom.
Miłość, uważność, zainteresowanie, akceptacja, rozmowa, czułość - słowa klucze do budowania wspaniałych relacji
Świadomy rodzic powinien pokazać, w jaki sposób rozsądnie korzystać z nowoczesnych
technologii. Powinien także znać zarówno zagrożenia związane z wirtualnym światem, jak i
korzyści płynące z posiadania dostępu do internetu.
Czy zakazywać korzystania z internetu, ze smarfonów czy uczyć odpowiedniego korzystania z sieci (dzielenie się pasją, czerpanie wiedzy, pomaganie innym, szerzenie wartości)?
Nie zakazywać! Oswajać! Mieć kontrolę nad dostępem do sieci. Należy pamiętać, że uzależnienie od telefonów i sieci jet uzależnieniem behawioralnym, czyli od czynności ( podobnie jak zakupoholizm, pracoholizm, uprawianie sportu). Przez nałogowe korzystanie z sieci u młodego człowieka pojawia się lęk, że ominie go coś ważnego, więc jest w ciągłej gotowości do sprawdzania wiadomości, odpisywania, dawania "łapek w górę"
Co robić?
Poszukiwać w życiu balansu, równowagi, robić wszystko z umiarem.
Jak?
- wspólnie z dzieckiem stworzyć zasady korzystania z telefonów ( dziecko nie może być w ciągłym kontakcie z internetem, być ciągle online),
- przytulać dzieci, rozmawiać z nimi,
- wspólne spacery ( oczywiście telefony zostawiamy w domu),
- wyprowadzić telefon z sypialni ( kupić budzik),
- wyprowadzić telefon z jadalni (podczas posiłków telefony nie mogą znajdować się na stole).
Zachęcam do wysłuchania wykładu dra Macieja Dębskiego
https://www.youtube.com/watch?v=A35r8u0Anug
Dr Dębski na samym początku spotkania wysnuł podstawową tezę, z którą nie sposób się nie
zgodzić.
Mianowicie,
im bardziej świat będzie się stawał cyfrowy, tym bardziej powinniśmy dbać
o relacje.
o relacje.
UZALEŻNIENIE OD NOWYCH TECHNOLOGII A BRAK UWAGI RODZICÓW
Jakość relacji jest uzależniona przede wszystkich od rodziców. Kluczowa w tej kwestii jest ich
świadomość. Rodzic powinien cały czas zdawać sobie sprawę, że uzależnienie dziecka od
mediów cyfrowych jest ściśle związane z brakiem uwagi, miłości i akceptacji. Rodzice są
również przykładem dla swoich podopiecznych. Jeśli mama nieustająco korzysta z telefonu lub
komputera i zakłada swojemu małemu dziecku konto na Facebooku, musi liczyć się z tym, że
daje podświadome pozwolenie na to, by jej pociecha postępowała podobnie.
Doktor Dębski wspominał również o przeprowadzeniu pewnego eksperymentu, podczas
którego zabrano młodzieży na trzy doby wszystkie urządzenia elektroniczne. Okazało się, że
dzieci świetnie sobie poradziły. Pytane o wrażenia często zaznaczały, że mogłyby funkcjonować
bez telefonów komórkowych, ale czują się odpowiedzialne, by odpisywać na liczne smsy od
rodziców i być z nimi w stałym kontakcie telefonicznym. Eksperyment niestety także wykazał jak ubogie są relacje dzieci z rodzicami, ojców praktycznie w relacjach z dziećmi nie ma. W prowadzonych w czasie eksperymentu dziennikach młodzi ludzie zwierzali się z poczucia osamotnienia w domu, z braku uwagi ze strony dorosłych. Czują się tylko rozliczani z ocen . Dorośli nie interesują się tym, co czują, myślą, czego pragną.
Osoba, która nałogowo korzysta z mediów cyfrowych, jest osobą niezagospodarowaną w relacjach. Po prostu szuka nałogowo w sieci tego, czego nie znajduje w rodzinie. Dołącza młody człowiek do np. tzw rodziny na fb, czyli grupy połączonej zainteresowaniami czy doświadczanymi problemami, dzieli się wszystkim z potrzeby zabrania głosu, potrzeby bycia wysłuchanym
Wynik tego eksperymentu powinien dać do myślenia rodzicom.
Miłość, uważność, zainteresowanie, akceptacja, rozmowa, czułość - słowa klucze do budowania wspaniałych relacji
Świadomy rodzic powinien pokazać, w jaki sposób rozsądnie korzystać z nowoczesnych
technologii. Powinien także znać zarówno zagrożenia związane z wirtualnym światem, jak i
korzyści płynące z posiadania dostępu do internetu.
Czy zakazywać korzystania z internetu, ze smarfonów czy uczyć odpowiedniego korzystania z sieci (dzielenie się pasją, czerpanie wiedzy, pomaganie innym, szerzenie wartości)?
Nie zakazywać! Oswajać! Mieć kontrolę nad dostępem do sieci. Należy pamiętać, że uzależnienie od telefonów i sieci jet uzależnieniem behawioralnym, czyli od czynności ( podobnie jak zakupoholizm, pracoholizm, uprawianie sportu). Przez nałogowe korzystanie z sieci u młodego człowieka pojawia się lęk, że ominie go coś ważnego, więc jest w ciągłej gotowości do sprawdzania wiadomości, odpisywania, dawania "łapek w górę"
Co robić?
Poszukiwać w życiu balansu, równowagi, robić wszystko z umiarem.
Jak?
- wspólnie z dzieckiem stworzyć zasady korzystania z telefonów ( dziecko nie może być w ciągłym kontakcie z internetem, być ciągle online),
- przytulać dzieci, rozmawiać z nimi,
- wspólne spacery ( oczywiście telefony zostawiamy w domu),
- wyprowadzić telefon z sypialni ( kupić budzik),
- wyprowadzić telefon z jadalni (podczas posiłków telefony nie mogą znajdować się na stole).
Zachęcam do wysłuchania wykładu dra Macieja Dębskiego
https://www.youtube.com/watch?v=A35r8u0Anug
sobota, 3 listopada 2018
JĘZYK ŻYRAFY I SZAKALA, CZYLI JAKI?
Marshall Rosenberg - twórca porozumienia bez przemocy (NVC) opowiadając o języku, jakim człowiek się posługuje, zastosował symbole - żyrafę i szakala. Nie są one etykietami człowieka jako tego dobrego i tego złego. Mają za zadanie wskazać sposoby komunikowania się. Żyrafa symbolizuje sposób komunikacji opartej na empatii i zrozumieniu potrzeb, natomiast szakal jest określeniem posługiwania się w rozmowie językiem dominacji i agresji.
autor ilustracji Aneta Marciniak
Warto dążyć do używaniu w codziennym życiu języka serca, gdyż wówczas będziemy tworzyć wokół siebie przestrzeń, w której każdy będzie czuć się bezpiecznie, będzie czuć się zrozumiany, będzie czuć się ważny, będzie czuć się widziany i słyszany - każdy - czy mały czy duży!...a to jest najlepsza droga do szczęścia:)
Z kolei, gdy stosujemy język agresji, tworzymy przestrzeń, w której człowiek ma poczucie zagrożenia, żyje w ciągłym lęku, czuje się niekochany, czuje się bezwartościowy..., co może skutkować chorbami somatycznymi, brakiem poczucia własnej wartości, biernością, często depresją czy uzależnieniami.
Język żyrafy i język szakala - czyli jaki?
Żyrafa ma największe serce wśród ssaków i długą szyję, dlatego Rosenberg wybrał ją jako symbol określający porozumienie bez przemocy.
Człowiek posługujący się językiem żyrafy jest pełen empatii, dobiera słowa tak, by nie ranić. Potrafi mówić o swoich uczuciach i potrzebach, szanując jednocześnie uczucia i potrzeby drugiej strony. Potrafi także wyjątkowo dobrze słuchać.
Szakal to drapieżnik, który symbolizuje spustoszenie, dlatego Rosenberg wybrał go do zobrazowania komunikacji opartej na agresji.
Człowiek posługujący się językiem szakala oczekuje, że inni spełnią jego żądania, nie respektuje prawa innych do własnego zdania. Generalizuje, uogólnia, rani. Za jego stwierdzeniami kryje się gotowy osąd czy opinia o ludziach. Szakal atakuje osobę, nie jej czyny. Używa takich stwierdzeń, jak: jesteś beznadziejny, nie można na tobie polegać, musisz to zrobić, ty zawsze, dlaczego ty nigdy, powinieneś...
W każdym człowieku mieszka zarówno żyrafa jak i szakal. Ważne jest, by mieć tego świadomość i pracować nad swoim językiem tak, by nikogo nie ranić, by żyrafa brała górę. Nie jest to proste, ale także nie jest to niemożliwe!
A o to przykłady jak trzeba mówić do dziecka, a jakiego języka należy unikać.
Bierzmy przykład z Marshalla Rosenberga, który głosił, że wszyscy mamy te same potrzeby, tylko różne sposoby ich zaspokajania i jeśli będziemy w stanie dostrzec te potrzeby, rozwiązania dla różnych życiowych sytuacji pojawią się same.
Używajmy języka serca, by żyło nam się lepiej, a nasze dzieci wzrastały w przyjaznym, pełnym zrozumienia , miłości i akceptacji środowisku!
środa, 19 września 2018
Język serca drogą do budowania pozytywnych relacji!
W czasie, gdy złość i przemoc zdominowały zachowania ludzi, Marshall Rosenberg daje nam narzędzie do tworzenia pokoju poprzez język i komunikację.
Zamarzyłam sobie, aby szkoła była miejscem, w którym buduje się relacje oparte na porozumieniu, na wzajemnym zrozumieniu i szacunku. Wiedziałam, że, aby moje marzenie się ziściło, muszę podjąć działania wprowadzające do moich placówek NVC (Nonviolent communications - Porozumienie bez przemocy), z którym zetknęłam się pięć lat temu.
Twórcą NVC jest Marshall Rosenberg, który od dzieciństwa przyglądał się, dlaczego tak jest, że czasami ktoś musi się chronić przed agresją innych, a ktoś inny jest zaopiekowany i kochany. Jego obserwacje zaowocowały stworzeniem NVC - komunikacji opartej na języku serca. Nie etykietujemy, nie oceniamy - zaglądamy w głąb siebie i w głąb drugiego człowieka. Uwzględniamy swoje potrzeby i potrzeby drugiego człowieka.
Zaprosiłam do szkoły panią Martę Kułagę - certyfikowaną trenerkę( jest ich w Polsce tylko 14) Porozumienia bez przemocy i pod koniec sierpnia wszyscy nasi nauczyciele wzięli udział w warsztatach. I tak weszliśmy na drogę uczenia się języka żyrafy.
a o to refleksje po szkoleniu:
Szkolenie porozumienie
bez przemocy, utwierdziło mnie w przekonaniu jak ważna jest obserwacja sytuacji
i analiza uczuć i potrzeb swoich i osoby, z którą się komunikujemy.
Porozumienie bez przemocy to język serca, empatia, współodczuwanie sytuacji
drugiej osoby jednocześnie będąc w zgodzie z własnymi emocjami i oczekiwaniami.
Bardzo ważne i cenne doświadczenie, które pomogło uporządkować i przemyśleć
sposób komunikacji, zrozumieć rozmówcę. Chętnie wykorzystam w pracy z dziećmi i
w życiu osobistym. Już próbowałam. Naprawdę działa. Martyna Cendrowicz
Istotą komunikacji z drugim człowiekiem, jest dla mnie relacja oparta na
szacunku i szczerości. Wiedza, którą zdobyłam na szkoleniu NVC pokazała
mi narzędzia, kierunki a także praktyki, którymi mogę się posługiwać
podczas kształtowania więzi ze swoimi uczniami. Porozumienie bez
przemocy, to dla mnie przede wszystkim droga do budowania zaufania,
wsłuchiwania się w potrzeby swoje i innych a także odnajdywanie w sobie
otwartości na drugiego człowieka. Bez względu na jego wiek.
Patrycja Michniewicz - Jarosz
Szkolenie z NVC dało mi dużo pozytywnej energii do pracy z
dziećmi podczas rozwiązywania konfliktów, pokazało strategie – konkretne komunikaty,
jakie możemy kierować do dzieci. Jest to metoda bezprzemocowa, niczego nienarzucająca,
niestawiająca nauczyciela w roli „wszystkowiedzącego”, pozwalająca mu jednak na
takie poprowadzenie rozmowy, by uczeń mógł odkryć, co w danej chwili czuje,
czego potrzebuje i co mógłby zrobić, żeby te potrzeby w danym momencie
zaspokoić. Ta metoda nie daje gotowych rozwiązań, które są dzieciom narzucone przez
dorosłego. Wszystko zaczyna się od
dziecka – to ono określa, czego potrzebuje i jak może to osiągnąć. Jeśli chce, zawsze
może poprosić o pomoc. NVC to pełna akceptacja człowieka, dawanie mu maksimum
empatii, nastawienie na słuchanie drugiego, ale też i wsłuchiwanie się w samego
siebie. Czy można żyć bez oceniania, obwiniania, stereotypów? One pomagają nam
rozumieć świat, musimy jednak pamiętać, że „szufladkowanie” często zaciemnia
prawdziwy obraz. Z NVC płynie łagodność i pokora – nie ma walki o to, kto ma
rację, co jest słuszniejsze czy bardziej wartościowe. Jako ludzie potrzeby mamy
takie same, tylko strategie do ich zaspokajania są różne i na tym szczeblu
rodzą się konflikty. Marta Banaszek
Szkolenie z nvc pokazało mi nowe sposoby na
budowanie dobrej relacji z uczniami, szczególnie tymi, którzy miewają
kłopoty z radzeniem sobie z własnymi emocjami. Otworzyło mi też oczy na
moje własne potrzeby, nie dojdę do porozumienia z innymi i nie zdobędę
zaufania dzieci, jeśli sama, w swoim "domku" nie zadbam o harmonię. Marta Wąsik
Szkolenie było rewelacyjne. Praktyka, praktyka, praktyka - to
przemawia do mnie. Kiedy sprawdzisz coś na sobie zapamiętujesz na całe
życie. Szkolenie to poruszyło mnie do głębi, wyostrzyło moje zmysły w
niesamowity sposób i nadało dalszy sens pracy z dziećmi. Zawsze starałam
się usłyszeć dziecko i rodziców poświęcając każdemu tyle czasu i uwagi
ile potrzeba. Lecz niekiedy brakowało mi konkretnych narzędzi, a tempo
życia i ogrom spraw do zapamiętania sprawiało, że zdarzyło mi się nie
usłyszeć i nie do końca zrozumieć ich potrzeby. Teraz wiem jak o to
zawalczyć i co zrobić. Szkolenie to pomogło mi zrozumieć również kwestie
mojego życia. Jak zadbać o siebie i w jaki sposób uchronić mój domek -
aby emocje moich uczniów, rodziców i współpracujących ze mną osób nie
wpływały na moje relacje w domu. To bardzo ważne, bo kiedy umiemy
rozdzielić pracę od domu wówczas mamy czas na nabranie dystansu i
naładowanie akumulatorów oraz poszukanie konstruktywnych
rozwiązań . Szkolenie to uświadomiło mi potrzebę spotkań naszych
nauczycieli na gruncie pozaszkolnym w celu wymiany własnych doświadczeń.
Często bowiem okazuje się, że ktoś boryka się z problemem, który
dotyczył już wielu osób. Każda z tych osób próbuje sama znaleźć
rozwiązanie, dobrać metody, po prostu poradzić sobie nie wiedząc o tym,
że ktoś ten sam proces już przeszedł. Wymiana doświadczeń daje już
sprawdzone rozwiązania, pomysły, metody. Po prostu myślę, że jesteśmy
tak wspaniałymi nauczycielami, że możemy podzielić się własną wiedzą i
doświadczeniem. To bardzo pomaga.
W trakcie szkolenia miałam w sobie ogrom emocji i przemyśleń. Po szkoleniu wyszłam z pozytywną energią i wiarą w lepsze jutro.
Dziękuję za PRAKTYKĘ - TO WSPANIAŁE NARZĘDZIE. Katarzyna Jędrzejewska Bardzo wartościowe szkolenie, które pozwoliło mi na chwilę zatrzymania się w pędzie życia. Wejrzenia w głąb siebie i zastanowienia się nad swoimi własnymi potrzebami. Bo tylko człowiek spełniony może dać dużo z siebie innym. Poza tym, uświadomiłam sobie, że czasami zbyt emocjonalnie podchodzę do rozmowy z uczniami. A to ja jestem od wyciszania ich emocji, kiedy zajdzie taka potrzeba. Każda wypowiedź dziecka, kryje w sobie coś więcej niż tylko słowa, które słyszymy i czasami może to być wołanie o pomoc. Dlatego chciałabym wcielić w życie zawodowe ale i osobiste metody, sposoby i techniki porozumiewania się poznane na tym szkoleniu.
Anna Kuźmińska
Jak należy postępować, by rozumieć swoje potrzeby i potrzeby innych?
Marshall Rosenberg opracował model 4 kroków:
PO PIERWSZE FAKTY - CZYSTE OBSERWACJE:
Gdy o czymś mówimy, trzymajmy się faktów. Patrzymy na sytuację z punktu widzenia kamery. Opisujemy rzeczywistość bez dodawania swoich sądów.
Gdy widzę, słyszę... ( Gdy widzę w kuchni na blacie brudne kubki po powrocie z pracy, a rano zostawiłam porządek...)
PO DRUGIE - UCZUCIA
Uczucia nie są pozytywne ani negatywne. Pochodzą z nas, niosą informację o tym, co jest ważne. Mogą ostrzegać lub uspokajać. Są wskazówkami do naszych potrzeb.
to czuję... ( złość)
PO TRZECIE - POTRZEBY
Każdy człowiek bez względu na to, w której części świata mieszka, ma takie same potrzeby:
miłości, akceptacji, szacunku, uwagi, rozwoju, prywatności, swobody wyborów celów, marzeń, wartości, niezależności.....(wymieniać można jeszcze wiele). Wszystkie potrzeby są ważne, a niezaspokojone mogą objawiać się albo w postaci frustracji, złości, gniewu albo lęku.
Potrzeby są centralnym punktem rozmowy. Warto słuchać swoich potrzeb, by je zaspokajać świadomie i w sposób dobry dla wszystkich.
bo potrzebuję ( czystych blatów, by przygotować sobie jedzenie)
NASTĘPNY (CZWARTY KROK) - PROŚBA
Prośba nadaje działaniu jasny kierunek i pokazuje, jak sprawy mogą się dalej potoczyć. Dba o zaspokojenie potrzeby i budowanie kontaktu jednocześnie. Ważne jest, by prośba była konkretna, jasna, wyrażona, czego chcę, a nie czego nie chcę. Uwzględnia mnie, jak i drugą osobę w takim stopniu, jaki jest możliwy w danej chwili.
proszę, czy ( czy możesz włożyć do zmywarki brudne naczynia, teraz...)
Gdy będziemy znali swoje potrzeby i uwzględniali potrzeby innych i będziemy o sobie mówili otwarcie i słuchali innych z empatią, uda nam się budować bliskie i pełne zrozumienia relacje, za którymi tak tęsknimy.
Zachęcam do przeczytania wcześniejszego wpisu na naszym blogu
http://szkolamilenium.blogspot.com/2018/05/jezyk-srca-nvc.html
oraz artykułu
https://dziecisawazne.pl/porozumienie-bez-przemocy-2/
sobota, 15 września 2018
CZY NOWOCZESNA? NIEWĄTPLIWIE!
Wkraczamy w kolejny rok szkolny. Jak zawsze u progu rozpoczęcia kolejnej podróży dydaktyczno - wychowawczej, nachodzą nas refleksje, pojawiają się pytania. Jak uczyć, jak wychowywać we współczesnym, wciąż zmieniającym się świecie. Pragniemy bowiem wyposażyć naszych uczniów w moc sprostania wszelkim trudnościom, jakie niesie życie.
Dlaczego pojawiają się w naszych głowach takie pytania? Bo dzieci są dla nas ważne, bo wybraliśmy ten zawód z miłości dla najmłodszych i z pasji uczenia, bo jesteśmy świadomi, jaka na nas ciąży odpowiedzialność i jak wiele od nas zależy. To my kształtujemy umysły i serca przyszłych dorosłych!
Stale się dokształcamy i poszukujemy dróg dotarcia do dzieci i młodzieży oraz ich rodziców.
Te stawiane pytania i poszukiwania prowadzą nas do istotnych wniosków -
SZKOŁA MUSI PODĄŻAĆ ZA ZMIANAMI ZACHODZĄCYMI W ŚWIECIE I W CZŁOWIEKU!
SZKOŁA MUSI UCZYĆ NOWOCZEŚNIE, A NOWOCZESNOŚĆ NIE NALEŻY ROZUMIEĆ TYLKO W KONTEKŚCIE WYKORZYSTYWANIA NOWOCZESNYCH TECHNOLOGII.
NOWOCZESNOŚĆ NALEŻY ROZUMIEĆ W KONTEKŚCIE PODEJŚCIA DO EDUKACJI, W KONTEKŚCIE STOSOWANIA PROGRAMÓW NAUCZANIA, KTÓRE PRZYSTAJĄ DO WSPÓŁCZESNOŚCI, W KONTEKŚCIE STOSOWANIA AKTYWNYCH METOD I FORM NAUCZANIA, A WRESZCIE KONTEKŚCIE ZMIANY ORGANIZACJI LEKCJI.
KAŻDY NAUCZYCIEL POWINIEN BYĆ MENTOREM SWOJEGO UCZNIA - NIE PRZEKAŹNIKIEM WIEDZY.
NAUCZANIE MUSI PRZEJŚĆ W UCZENIE SIĘ!
MOTYWACJA ZEWNĘTRZA( oceny, nagrody...) W MOTYWACJĘ WEWNĘTRZNĄ (uczę się bo, chcę, bo jestem ciekawy świata)
POMIĘDZY POJĘCIAMI KOMPETENCJE TWARDE, KOMPETENCJE MIĘKKIE MUSI STAĆ ZNAK RÓWNOŚCI
W SZKOLE MUSI BYĆ CZAS NA EKSPERYMENTOWANIE!
W SZKOLE MUSI BYĆ PRZESTRZEŃ NA POPEŁNIANIE BŁĘDÓW!
W SZKOLE MUSI BYĆ MIEJSCE NA RÓŻNORODNOŚĆ!
W SZKOLE NAUKA POWINNA SPRAWIAĆ FRAJDĘ!
SZKOŁA POWINNA STWARZAĆ PRZESTRZEŃ DO SAMODZIELNEGO MYŚLENIA!
Gdy szkołom będzie udawało się realizować te postulaty, będą mogły przyznać sobie tytuł SZKOŁY NOWOCZESNEJ
NOWOCZESNA SZKOŁA TO MY!
Będę sukcesywnie zamieszczać dowody na poparcie mojej tezy. Będą to relacje z lekcji i wszelkich działań naszej placówki.
Zachęcam do zaglądania na naszego bloga!
A dzisiaj próbka z lekcji fizyki. Relację przygotował pan Łukasz Żelasko
CZY METR JEST WAŻNY?
Jak sprawić by uczniowie docenili osiągnięcia fizyki?
Dlaczego pojawiają się w naszych głowach takie pytania? Bo dzieci są dla nas ważne, bo wybraliśmy ten zawód z miłości dla najmłodszych i z pasji uczenia, bo jesteśmy świadomi, jaka na nas ciąży odpowiedzialność i jak wiele od nas zależy. To my kształtujemy umysły i serca przyszłych dorosłych!
Stale się dokształcamy i poszukujemy dróg dotarcia do dzieci i młodzieży oraz ich rodziców.
Te stawiane pytania i poszukiwania prowadzą nas do istotnych wniosków -
SZKOŁA MUSI PODĄŻAĆ ZA ZMIANAMI ZACHODZĄCYMI W ŚWIECIE I W CZŁOWIEKU!
SZKOŁA MUSI UCZYĆ NOWOCZEŚNIE, A NOWOCZESNOŚĆ NIE NALEŻY ROZUMIEĆ TYLKO W KONTEKŚCIE WYKORZYSTYWANIA NOWOCZESNYCH TECHNOLOGII.
NOWOCZESNOŚĆ NALEŻY ROZUMIEĆ W KONTEKŚCIE PODEJŚCIA DO EDUKACJI, W KONTEKŚCIE STOSOWANIA PROGRAMÓW NAUCZANIA, KTÓRE PRZYSTAJĄ DO WSPÓŁCZESNOŚCI, W KONTEKŚCIE STOSOWANIA AKTYWNYCH METOD I FORM NAUCZANIA, A WRESZCIE KONTEKŚCIE ZMIANY ORGANIZACJI LEKCJI.
KAŻDY NAUCZYCIEL POWINIEN BYĆ MENTOREM SWOJEGO UCZNIA - NIE PRZEKAŹNIKIEM WIEDZY.
NAUCZANIE MUSI PRZEJŚĆ W UCZENIE SIĘ!
MOTYWACJA ZEWNĘTRZA( oceny, nagrody...) W MOTYWACJĘ WEWNĘTRZNĄ (uczę się bo, chcę, bo jestem ciekawy świata)
POMIĘDZY POJĘCIAMI KOMPETENCJE TWARDE, KOMPETENCJE MIĘKKIE MUSI STAĆ ZNAK RÓWNOŚCI
W SZKOLE MUSI BYĆ CZAS NA EKSPERYMENTOWANIE!
W SZKOLE MUSI BYĆ PRZESTRZEŃ NA POPEŁNIANIE BŁĘDÓW!
W SZKOLE MUSI BYĆ MIEJSCE NA RÓŻNORODNOŚĆ!
W SZKOLE NAUKA POWINNA SPRAWIAĆ FRAJDĘ!
SZKOŁA POWINNA STWARZAĆ PRZESTRZEŃ DO SAMODZIELNEGO MYŚLENIA!
Gdy szkołom będzie udawało się realizować te postulaty, będą mogły przyznać sobie tytuł SZKOŁY NOWOCZESNEJ
NOWOCZESNA SZKOŁA TO MY!
Będę sukcesywnie zamieszczać dowody na poparcie mojej tezy. Będą to relacje z lekcji i wszelkich działań naszej placówki.
Zachęcam do zaglądania na naszego bloga!
A dzisiaj próbka z lekcji fizyki. Relację przygotował pan Łukasz Żelasko
CZY METR JEST WAŻNY?
Jak sprawić by uczniowie docenili osiągnięcia fizyki?
Może wystarczy im pokazać jak rozwiązywano problemy kiedyś?
Podczas lekcji uczniowie próbowali mierzyć za pomocą sznurka i patyczków wymiary podręcznika i klasy.
Nie
trudno się domyślić, że wyniki były różne. Próbowali dochodzić czym
jest długość 5 sznurków a czym długość 5.5 sznurka? Tym bardziej, że
uczniowie celowo dostali sznurki różnej długości :)
Myślę że rozumieją, jak wiele znaczy taki "zwykły" metr!
piątek, 3 sierpnia 2018
Uczniowie o szkole
Zachęcam do zapoznania się z poniższym postem z bloga EduJutro. Dokładnie tak uczymy w naszej szkole, jak mówią zapytani przez blogerkę - Natalię Boszczyk- uczniowie.
https://edujutro.blogspot.com/2018/05/uczniowie-i-nie-tylko-o-szkole.html
Uczniowie (i nie tylko oni) o szkole
Jeśli zapytalibyśmy uczniów, jakie
cechy powinna mieć ich wymarzona
szkoła, odpowiedzi zaskoczyłyby niejednego dorosłego. Młodzi ludzie, a
nawet dzieci, potrafią doskonale zdefiniować swoje potrzeby i określić,
co pomaga im się uczyć, a co ten proces utrudnia. Czasem warto zapytać
uczniów, jak powinna funkcjonować wymarzona szkoła. I wyciągnąć wnioski z
ich odpowiedzi...
W SZKOLE MARZEŃ...
"…chcemy się uczyć, a nie być uczeni”.
Uczniowie mają dość wiedzy wygłaszanej ex cathedra, bez względu na
to, czy zostaje ona podana w staroświeckiej formie czy za pomocą
najnowocześniejszych technologii. Chcą być aktywni, stawiać pytania i
samodzielnie szukać na nie odpowiedzi. To naturalne potrzeby młodego
człowieka.
„…chcemy uczyć się w przyjaznej atmosferze”.
Każdy człowiek, by czegoś się nauczyć, musi popełniać błędy – to
nieodzowny element eksperymentowania. Uczniowie zdają sobie z tego
sprawę i chcieliby, by istniało przyzwolenie na popełnianie błędów, by
nikt nie był wyśmiewany i piętnowany za niewiedzę lub brak umiejętności.
Przyjazna atmosfera to także zgoda na odpowiedzi, które odbiegają od
schematu, są kreatywne, prezentują subiektywny punkt widzenia – dzieci
przychodzą do szkoły pełne pomysłów i nie chcą, by zostały one zduszone
w zarodku.
„…oceny mają pomagać, a nie utrudniać naukę i powodować stres”.
Młodzi ludzie instynktownie czują, że zbyt duże skupienie na ocenach,
miarach i wynikach nie ułatwia nauki, a raczej ją utrudnia. Gdy
regularnie otrzymują rzetelne informacje zwrotne, czyli wskazówki, co
robią dobrze, a co należy poprawić, nauka przebiega sprawnie, efektywnie
i bez zbędnego stresu.
„…chcemy uczyć się aktywnie”.
Tylko poprzez nowe doświadczenia, eksperymenty, łączenie wiedzy z
wielu dziedzin i odnoszenie doświadczeń do praktyki (ze wsparciem nowych
technologii) można uczyć myślenia, rozwiązywania problemów i
kreatywnego podejścia do schematów. Uczniowie chcą aktywnie działać i
zdobywać wiedzę poprzez dialog, współpracę i zaangażowanie, a nie
wielogodzinne ślęczenie nad odtwórczymi zadaniami domowymi.
„…nauczyciel to nasz przewodnik i przyjaciel”.
Dzieci nie znoszą nauczycieli-urzędników, skupionych wyłącznie na
swoim przedmiocie, programie i materiale. Potrzebują mądrych
przewodników, którzy pomogą zdobywać wiedzę samodzielnie. Pragną
kontaktu z nauczycielami, dla których ważne są relacje, którzy potrafią
wspierać przy problemach i pozytywnie motywować do pracy. Młodzi ludzie
potrzebują nauczycieli-przyjaciół, choć nie nauczycieli-kumpli.
Co na to nauka?
Wiele osób zapyta, gdzie są uczniowie, którzy udzielili takich odpowiedzi? Być może siedzą właśnie znudzeni w ławkach, nic im się nie chce i nie są zainteresowani nauką. Warto dokładniej im się przyjrzeć – często pod powierzchnią „tumiwisizmu” czy braku motywacji kryje się prawdziwy dynamit. Warto podpalić lont!
Najnowsze badania naukowe z dziedziny edukacji potwierdzają, że
te spontanicznie wyrażane potrzeby uczniów mają przełożenie
na skuteczność nauki. Najbardziej efektywny model nauczania, czyli model
interpretacyjny, w odróżnieniu od XIX-wiecznego modelu transmisyjnego,
przygotowuje młodych ludzi do życia we współczesnym świecie.
Szkoły pracujące w modelu interpretacyjnym stawiają na myślenie,
działanie, zaangażowanie i dialog; szkoły transmisyjne traktują ucznia
jak przedmiot w fabryce, który trzeba przesunąć po taśmie. Czy chcemy
takiej edukacji?
Ciekawe lektury
-
Z. A. Kłakówna, P. Kołodziej, J. Waligóra, Pakt dla szkoły. Zarys koncepcji kształcenia ogólnego, Gdańsk 2011.
-
M. Rasfeld, S. Breidenbach, Budząca się szkoła, Słupsk 2015.
-
P. Widomski, Jak rozpoznać transmisyjną szkołę, źródło:
http://www.dobrapolskaszkola.com/2015/02/13/jak-rozpoznac-transmisyjna-szkole/
(witryna dostępna w dniu 12.02.2016r.).
-
K. Krocz, Wspomaganie w rozwoju, źródło:
https://parenting.pl/portal/wspomaganie-w-rozwoju (witryna dostępna w
dniu 20.02.2016r.).
https://edujutro.blogspot.com/2018/05/uczniowie-i-nie-tylko-o-szkole.html
środa, 20 czerwca 2018
Warto zachęcać dzieci do brania udziału w konkursach - dlaczego?
W naszej szkole uczniów obserwujemy, wspieramy a potem motywujemy i zachęcamy do wzięcia udziału w konkursach. Każde dziecko jest uzdolnione, a wykrywanie tych talentów to jedno z ważnych zadań szkoły, czyli nauczycieli i wychowawców. I właśnie jedną z dróg rozwijania zainteresowań są konkursy. Dzieci potrafią z wielkim zaangażowaniem brać udział w takich projektach, bowiem wynika to z ich naturalnej potrzeby sprawdzenia swoich umiejętności.
Z psychologii rozwojowej wiemy, że młodszy wiek szkolny to czas odpowiedzenia na pytania czy jestem pracowity, twórczy, mam poczucie kompetencji czy nic nie potrafię i pojawia się brak we własne możliwości. Konkursy stwarzają przestrzeń do pracy, odniesienia sukcesu i potrafią podnosić samoocenę.
A konkursów jest wiele i każdy może wybrać coś dla siebie. Jedne angażują zdolności intelektualne, a inne rozwijają sprawność ruchową. Jedne uruchamiają nieograniczoną fantazję, a inne skupiają się na zdolność do abstrakcyjnego i logicznego myślenia. Jeszcze inne promują zdrowy styl życia, dbałość o środowisko i budują u dzieci wrażliwość na otaczający świat. Już samo podjęcie decyzji o wzięciu udziału jest cenne.
Oto uczeń stawia sobie cel: chcę sprawdzić swoje umiejętności, chcę podjąć trud przygotowań, systematycznie pracować nie tylko po to, żeby od razu wygrać, ale żeby wzbogacać swoją wiedzę i poszukiwać odpowiedzi na nowe pytania. Udział uczniów w konkursach i projektach konkursowych jest jedną z form zwiększania ich aktywności oraz atrakcyjną metodą nauczania.
Konkurs zachęca do działania nie tylko uczniów zdolnych, ale przede wszystkim dodaje też wiary w siebie uczniom słabszym bowiem dochodzi do głosu coraz częściej w tym wieku motywacja wewnętrzna. Uczniowie uczą się odnajdywać przyjemność w sytuacjach wyzwania i widzą, że efekt ich pracy zależy od nich samych.
Potem przychodzi nagroda i już sam fakt zajęcia jakiegoś miejsca sprawia radość, a otrzymanie wyróżnienia, dyplomu dostarcza cudownej mocy poczucia szczęścia.
Konkursy są jedną z form odkrywania pasji i zainteresowań. Uczeń stawia sobie cel, żeby np. dobrze przygotować się, poszerzyć swoją wiedzę czy zwyczajnie pojawia się chęć otrzymania nagrody. Osiąganie jednego celu motywuje do wyznaczania kolejnych. Dzieci czerpią przyjemność i są dumne z osiągania celów. Doświadczają sukcesu, sypią się pochwały, a wiadomo, że chwalenie to jeden z najbardziej motywujących czynników do nauki.
Pojawia się jednak pytanie co w sytuacji porażki?
Ale jakiej porażki?
To od nas dorosłych zależy jakie nadamy znaczenie konkursom, w których biorą udział dzieci.
Złoty medal jest jeden, ale jest cała gama różnych dyscyplin i tematyki, i tylko pozwólmy dzieciom znaleźć przestrzeń, w której będą się rozwijać, odnosić sukcesy. Nie każdy musi być od razu mistrzem olimpijskim, bo znacznie ważniejszy jest już sam udział, chęć podjęcia wyzwania, dodatkowego wysiłku intelektualnego, rozbudzanie zainteresowań, ukończenie zadania, przygotowanie projektu, a jak przy okazji uda się zdobyć znaczące miejsce to sukces podwójny. Dlatego kiedy uczeń jest już w sytuacji konkursowej, to można mówić już o pierwszym sukcesie i zmotywowaniu do pracy. A potem przyjdą kolejne osiągnięcia.
Anna Pryzmont - psycholog
Udało nam się zachęcić wiele dzieci do podjęcia wyzwania i stanięcia do konkursów. Wielu z nich sięgnęło po najwyższe laury:
Wielkim sukcesem może pochwalić się nasza zeszłoroczna absolwentka - Natalia Szachna (gdy była w naszym gimnazjum zachęcana przez swoich nauczycieli wciąż brała udział w różnych konkursach ), która zwyciężyła w międzynarodowym konkursie wystąpień publicznych EF Challenge, pokonując ponad 1700 rywali z całego świata. Tegoroczny temat przemówienia dotyczył zrównoważonego rozwoju. Krótkie i pomysłowe wideo warszawianki zdobyło uznanie jury. Zwyciężczyni w nagrodę pojedzie na sierpniowe EF Youth Leadership Forum, które odbędzie się w Nowym Jorku
Z kolei Mikołaj Petryga z Ogolnopolskiego Konkursu Wiedzy o Prawie przywiózł II miejsce.
Także udział w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Przedsiębiorczości organizowanej przez Fundację Promocji i Akredytacji Kierunków Ekonomicznych zakończył się sukcesem naszego ucznia - Norberta Trojana - zdobył II miejsce!
Nasi uczniowie biorą udział w wielu konkursach matematycznych, a oto wyniki niektórych z nich:
Ogólnopolski Konkurs Matematyczny ALBUS
Wojciech Górecki, kl. 7a - laureat (4 miejsce w kraju)
Zofia Cygarowska, kl. 7a - laureatka (5 miejsce w kraju)
Stefan Kardasz, kl. 7a - laureat (5 miejsce w kraju)
Karolina Skublicka, kl. 7b - laureatka
Maciej Gruza, kl. 7a - laureat
Sebastian Trojan, kl. 3a - laureat
Jagoda Stawicka, kl. 2a - wyróżnienie
Norbert Trojan, kl. 3a - wyróżnienie
Ogólnopolski Konkurs Fizyczny ALBUS
Sebastian Trojan, kl. 3a - wyróżnienie
Międzynarodowy Konkurs "Kangur Matematyczny"
Kacper Wiśniewski, kl. 7b - wyróżnienie
Ogólnopolski Konkurs "Alfik Matematyczny"
Sebastian Trojan, kl. 3a - wynik dobry (wyróżnienie)
Ogólnopolski Konkurs "Maks Matematyczny"
Natalia Taraszkiewicz, kl. 7b - wynik dobry (wyróżnienie)
Karolina Skublicka, kl. 7b - wynik dobry (wyróżnienie)
Jagoda Stawicka, kl. 2a - wynik dobry (wyróżnienie)
W powiatowych konkursach nasi uczniowie także sięgają po najwyższe laury:
w konkursach anglojęzycznych:
Kalina Petrykowska, Zofia Borkowska ( laureatka Konkurs Wiedzy o Anglii) , Maria Kłusek (laureatka konkursu czytelniczego "Sherlock Holmes"), Wojtek Górecki, Anastazja Rosanoff (laureaci konkursu "Shot about Britain ")
Kalina Petrykowska, Zofia Borkowska ( laureatka Konkurs Wiedzy o Anglii) , Maria Kłusek (laureatka konkursu czytelniczego "Sherlock Holmes"), Wojtek Górecki, Anastazja Rosanoff (laureaci konkursu "Shot about Britain ")
języka polskiego i literackich: Mikołaj Petryga (gimnazjum) - I miejsce, Joanna Kołakowska (gimnazjum) - II miejsce, Olena z klasy IV - I miejsce Kornelia Olkucka (gimnazjum) - wyróżnienie
matematyka - Paweł Pawlukiewicz (kl. VI) - laureat
To tylko mała część konkursów, w których dzieci i młodzież miała możliwość sprawdzenia siebie.
Wielu naszych uczniów chętnie przystępuje do konkursów, ale zawsze to jest ich decyzja - motywujemy, rozbudzamy ciekawość - nigdy nie zmuszamy:)
matematyka - Paweł Pawlukiewicz (kl. VI) - laureat
To tylko mała część konkursów, w których dzieci i młodzież miała możliwość sprawdzenia siebie.
Wielu naszych uczniów chętnie przystępuje do konkursów, ale zawsze to jest ich decyzja - motywujemy, rozbudzamy ciekawość - nigdy nie zmuszamy:)
poniedziałek, 18 czerwca 2018
Nauka przez zabawę !
Dzieci uwielbiają lekcje, podczas których mogą się bawić i aktywnie w nich uczestniczyć. Wiedza w czasie takich zajęć sama wchodzi do głowy. Tym razem lekcja języka niemieckiego
Ostatnio
klasy czwarte zmagały się na zajęciach z niemieckimi rodzajnikami. W
jaki sposób zapamiętać na przykład, że „kot” w języku niemieckim jest
rodzaju żeńskiego? Można się tego oczywiście „wykuć”, albo… ubrać na
niemieckim pluszowego kota w sukienkę lub spódnicę (do wyboru, grupy
mogły wybierać kreacje). Było przy tym dużo śmiechu. Po ostatniej lekcji
żaden uczeń już się nie zastanawia nad rodzajem rzeczownika „Katze”.
Tego rodzaju skojarzenia często wykorzystujemy na zajęciach - pomagają zapamiętywać i wprawiają nas w dobry nastrój.
Tego rodzaju skojarzenia często wykorzystujemy na zajęciach - pomagają zapamiętywać i wprawiają nas w dobry nastrój.
Katarzyna Wierchowicz
czwartek, 31 maja 2018
Inna niż wszystkie - czyli jaka?
W Polsce i nie tylko króluje pruski system edukacji, który narodził się w Prusach na przełomie XVIII i XIX wieku i został przejęty w innych krajach ówczesnej Europy. Fryderyk Wilhelm I jako pierwszy skutecznie wprowadził w swoim państwie powszechną edukację. Szkoły te były zarządzane centralnie, według ściśle określonych reguł i opracowanym programie nauczania. Pojawiły się lekcje i dzwonki, wystawiano oceny. Celem edukacji było przede wszystkim przyswajanie konkretnych wiadomości, które sprawdzano podczas końcowych egzaminów. Dobrze zdany egzamin, pierwsza w dziejach matura, dawał wstęp na uniwersytety i gwarantował szybką karierę zawodową.
Model ten fantastycznie się sprawdzał na miarę ówczesnych czasów, bowiem umożliwiał równy dostęp do wiedzy, choć niewątpliwie minusem było to, że kształcono obywateli pozbawionych kreatywności, posłusznych, bezkrytycznych. Ken Robinson (lider w dziedzinie kreatywności, innowacyjności i zasobów ludzkich) przyrównał ten system do programowania wielkiego żywego komputera. Władzy było potrzebne, aby przyszli pracownicy machiny biurokratycznej mieli podstawowe umiejętności kopiowania i przetwarzania urzędniczych danych.
Taki sposób kształcenie sprawdzał się wtedy, a dzisiaj? Czy nie powinno się dostosować sposobu nauczania tak, by przyszli dorośli mogli sprostać wyzwaniom współczesnego świata, by uczniowie chętnie chodzili do szkoły i czuli się w niej dobrze oraz mieli poczucie, że rozwijają swój osobisty potencjał?
Proszę zwrócić uwagę, że minęło 200 lat, a XIX-wieczny model edukacji centralnie sterowanej przez
urzędników, którzy decydują o wieku szkolnym i programach, z klasami
jednorocznikowymi, w których dzieci realizują ten sam program w tym
samym czasie, z dzwonkami co 45 minut, funkcjonuje do dzisiaj. Zmieniła
się rzeczywistość, przebrzmiało militarne państwo pruskie, a industrializacja ma
dziś zupełnie inne oblicze. Świat stał się globalną wioską i dzięki możliwości szybkiego podróżowania, stoi przed nami otworem.... a szkoła pozostała wciąż taka sama:( Jest ukierunkowana na wiadomości, a nie umiejętności, jest zorientowana na cele, a nie rozwój poznawczy, nauczanie jest podporządkowane ocenianiu (rodzic najczęściej nie pyta, czego się nauczyło, ale jaką dostało ocenę) W szkole realizuje się podstawę programową, przygotowuje do egzaminów, zamiast patrzeć na ucznia w perspektywie jego przyszłości, dorosłego życia. Tłumiona jest aktywność dziecka, przeważają metody werbalne.
szkoła dawniej:
szkoła dzisiaj:
Czy widać różnicę. Poza wiszącą tablicą interaktywną oczywiście - nie! Uczniowie są biernymi odbiorcami wpajanej wiedzy. Głównie słuchają i obserwują, czasami podejdą do tablicy kredowej lub interaktywnej. Przeważnie pracują indywidualnie, wypełniając karty pracy, rozwiązując zadania z podręcznika. Tak przebiega większość lekcji w polskich szkołach. To nauczyciel wtłacza wiedzę, a później rozlicza dzieci z tego, co im powiedział. Nie jest mile widziane niestandardowe, niezgodne z kluczem rozwiązanie zadania.
Czy jest to dobre dla uczniów? Niestety nie!
Ostatnie 30 lat przyniosło ogromny naukowy postęp w dziedzinie zrozumienia jak wygląda nauka przyjazna mózgowi. Psychologia rozwojowa i neuronauki mówią o nieskuteczności i wręcz szkodliwości obecnego modelu,
a przecież można tak:
LEKCJA MATEMATYKI
LEKCJA PRZYRODY
LEKCJA O SZTUCE
LEKCJA PRZYRODY
To tylko kilka zdjęć lekcji w naszej szkole. Mogłabym mnożyć przykłady zajęć, gdzie uczniowie działają i współpracują i choć musimy funkcjonować w systemie, to nigdy nie byliśmy tzw. pruską szkołą. Stosowane przez nas metody i formy nauczania sprawiają uczniom radość, sprzyjają rozwojowi osobistego potencjału dziecka i rozbudzają motywację wewnętrzną do uczenia się (więcej o metodach przyjaznych mózgowi w poście: Działam, współpracuję, odkrywam świat - o nauczaniu przyjaznym mózgowi!)
Wszystkie nasze działania czynią naszą szkołę wyjątkową!
Naszym celem jest, aby dzieci, które znalazły się po naszymi skrzydłami:
- nie bały się popełniać błędów, ponieważ są one nieodłącznym i koniecznym elementem nauki i każdy człowiek powinien być gotowy, a nawet ciekawy niepowodzeń - to najlepszy sposób na szybkie uczenie się na bazie doświadczenia, a nie suchej teorii.
- odkrywały swoje talenty i je rozwijały.
- uczyły się samodzielnie myśleć, sztuki negocjacji i prowadzenia debaty publicznej.
- miały możliwość przesiąkania wartościami, takimi jak: demokracja, tolerancja, poszanowanie praw człowieka.
- nabywały umiejętności współpracy w zespole i rozwiązywania konfliktów bez przemocy.
- czuły się ważne i wyjątkowe,
a także posiadły wszystkie kompetencje twarde (znajomość języków obcych, wiedza polonistyczna i matematyczno - przyrodnicza, informatyczna...), które pomogą im sprostać wyzwaniom współczesnego świata.
Jesteśmy szkołą, w której nauczyciele stale się szkolą, aby lepiej rozumieć swoich podopiecznych, lepiej uczyć i wspierać w drodze do dorosłego życia. Rozmowy, obserwacje i wiedza neurobiologiczna dała nam impuls, aby stworzyć dla dzieci dwie nowe sale, w których w pełni będą mogły przejąć inicjatywę poznawania zawiłych zagadnień naukowych, językowych, filozoficznych i historycznych:
Salę PIĘCIU ZMYSŁÓW - przestrzeń do nauki przedmiotów matematyczno - przyrodniczych. Tutaj nasi uczniowie za pomocą swoich zmysłów - dotyku, wzroku, smaku słuchu i węchu będą zgłębiać tajniki otaczającego świata. Dzięki polisensorycznemu działaniu nauka staje się nie tylko przyjemniejsza, ciekawsza, ale przede wszystkim skuteczna. Nauczanie w tej pracowni nastawione jest na:
- prowadzenie doświadczeń,
- budzenie naturalnej ciekawości,
- krytyczne myślenie,
- rozwijanie kreatywności,
- samodzielność,
- wytrwałość w dążeniu do znalezienia odpowiedzi, rozwiązania zadania,
- przejęcie inicjatywy przez uczniów,
- kształtowanie postaw społecznych,
- kształcenie umiejętności współpracy
- integrację różnych dziedzin nauki.
Salę CREATIO - przestrzeń do nauczania przedmiotów humanistycznych. W tym miejscu
uczniowie w otoczeniu sprzyjającym wymianę myśli (miękkie kanapy, poduchy, stoliki sześcioosobowe) będą uczyć się dyskutowania, będą wcielać się w różne role, współpracować, kreatywnie działać, zadawać pytania i szukać odpowiedzi, poznawać przeszłość i zastanawiać się nad przyszłością, zgłębiać zawiłości językowe i lepiej poznawać siebie, będą doświadczać iluminacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Marshall Rosenberg - twórca porozumienia bez przemocy (NVC) opowiadając o języku, jakim człowiek się posługuje, zastosował symbole - żyraf...
-
Poznajcie mój wspaniały zespół!! Na początek moi Trzej Muszkieterowie - wicedyrektorzy, którzy są mi niezwykle bliscy, z któ...
-
W naszej szkole uczniów obserwujemy, wspieramy a potem motywujemy i zachęcamy do wzięcia udziału w konkursach. Każde dziecko jest uzdol...


















































